10-12-2002 Informacja prasowa
Zawartość strony
Historia produkcji olejów sięga w Czechowicach bez mała końca... XIX wieku, kiedy to powstały tutaj aż dwie rafinerie.
Pierwsza - "Schodnica" założona została w 1896 roku przez rodzimy kapitał związany z Galicyjskimi Spółkami Naftowymi i nazwana atak od miejscowości Schodnica ma Skibie Orawskiej w Karpatach Sokolskich, gdzie z 410 otworów wydobywano miesięcznie blisko dwa tysiące ton ropy. W rok później ze swoimi instalacjami pojawiła się tu amerykańska firma Vacuum Oil Company, będąca częścią koncernu Standard Oil Company - protoplastą dzisiejszego Mobila. To powodzenie Czechowic brało się z bliskości granicy trzech cesarzy i krzyżujących się szlaków kolejowych. Ropę opłacało się rafinować w połowie drogi pomiędzy największym wtedy w Europie Zagłębiem Borysławskim, a potencjalnymi rynkami zbytu produktów naftowych w centrum Europy.
Początkowo obie rafinerie ostro ze sobą konkurowały, austriackie firmy obawiały się nawet, iż Amerykanie zechcą od siebie sprowadzać do Europy tańszą ropę. W latach wielkiego kryzysu Vacuum Oil Company przejęła znaczną część majątku upadającej rafinerii Schodnica. Do najbardziej znanych produktów połączonych firm należał wtedy... "Mobiloil" i "Mobilgrease". Używano ich na transatlantykach “Deutschland" i “New York", a także w samolocie Lindbergha, który - jako pierwszy amerykański pilot - przeleciał samotnie nad Atlantykiem. Oleje produkowane przez VOC stosowane były w niemieckich sterowcach "Zeppelin", samochodach Forda i samolocie braci Wright. Przed II wojną światową produkowano tu ponad 60 gatunków smarów plastycznych pod marką "Gargoyl". Właśnie tu pojawiły się pierwsze w pełni ekologiczne - jak byśmy to dzisiaj powiedzieli - litrowe pojemniki na olej. Wprowadzone tuż przed wybuchem II wojny światowej wykonane były z tektury z blaszanym dnem. Przez ponad 15 lat - do początku lat sześćdziesiątych Rafineria Czechowice była największą firmą petrochemiczną w Polsce. Dopiero powstanie dwóch nowych rafinerii w Płocku i Gdańsku zmieniło układ sił na rynku naftowym. Ale ambicje mierzenia się z najlepszymi nigdy tu nie zaginęły.
W latach siedemdziesiątych, załoga prowadzona przez nieodżałowanego Mariana Bublewicza, testowała olej silnikowy Selectol Special 20W/40 na arcytrudnych zimowych trasach najbardziej prestiżowego wtedy rajdu Monte Carlo. W połowie lat dziewięćdziesiątych z powodzeniem w 62. Rajdzie Monte Carlo wystartowała fabryczna załoga rafinerii: Mariusz Ficoń i Grzegorz Gac na samochodzie "cinquecento" zalanym olejem Grand Beta Plus. Przez długi czas ten właśnie olej nazywany był po prostu "Monte Carlo". Z rozrzewnieniem wspomina go także szef zakładu produkcyjnego ORLEN OIL w Czechowicach - Piotr Glinka, który stosował go także we własnym samochodzie. Dzisiejszy Zakład Produkcyjny ORLEN OIL powstał na bazie dwóch wydziałów czechowickiej rafinerii: Wydziału Produkcji Oleju i Wydziału Smarów Czarnych.
Wprawdzie część budynków pamięta jeszcze początek ubiegłego wieku, ale wcale to nie przeszkadza temu, by funkcjonowały tu najnowocześniejsze urządzenia zapewniające najwyższą z możliwych jakość produkcji.
Świnka wyczyści wszystko
W Czechowicach funkcjonuje bowiem PIGING SYSTEM. Najdłuższa w Polsce, bo 350-metrowa instalacja z wewnętrznym systemem samooczyszczania, zezwalająca na przesyłanie bezpośrednio po sobie tym samym rurociągiem mediów, które nie powinny mieszać się z sobą. W bardzo precyzyjnie wykonanym rurociągu łączącym blendownię i punkt pełnienia, poruszają się dwa wykonane ze specjalnej gumy "świniaczki", które z aptekarska precyzją wszystko czyszczą. W Polsce są jeszcze trzy tylko trzy takie instalacje w: zakładach tłuszczowych w Brzegu, w cieszyńskim "Polifarbie" - gdzie bezpośrednio po czarnej farbie tłoczy się farbę białą i w fabryce czekolady na podwrocławskich Bielanach.
Z aptekarską dokładnością
Systemy komputerowe zainstalowane w Czechowicach pozwalają na zestawianie olejów z iście aptekarską dokładnością. W dozownikach, gdzie zestawia się partie do 2 ton składniki dozuje się z dokładnością do 0,2 kg. Z kolei w mieszalnikach przy partiach 12-tonowych składniki dozuje się z dokładnością do 2 kg, zaś przy partiach 50-tonowych - z dokładnością plus-minus 10 kg.
- To sprawia, że na palcach jednej ręki możemy policzyć - mówi Piotr Glinka - te przypadki, kiedy partię oleju musieliśmy poprawiać, bo analiza wykazała, że jeden z parametrów jest "na granicy". Przedstawiciele zagranicznych koncernów, którzy nas często odwiedzają, są zaskoczeni naszą precyzją działania. Oni nie przywiązują takiej wagi do precyzji zestawiania i wolą poprawiać gotowy już produkt. Ilość poprawek - jak nam się przyznali - sięga u nich nawet 20 procent.
« powrót